Dzisiaj tylko kilka fot, miało być więcej ale deszcz mnie przegonił.
Późno, bardzo późno dotarłem do Pucka. O wiele za późno. Ale udało mi się złapać prawie już zanikającą poświatę zachodu, bardzo się zdziwiłem, że udało się to uchwycić. Ustawiłem ekspozycję na -3 i złapałem te resztki odbijające się w zatoce puckiej.
A sam port w Pucku praktycznie opuszczony też wyglądał tak tajemniczo.
A w dali ukrywało się w ciemnościach molo
Zajrzałem jeszcze na rynek
I trzeba było skończyć, deszczyk się rozpadał a parasola nie miałem :).
Miłego tygodnia Wam życzę.
Blog o chodzeniu z aparatem, fotografowaniu i utrwalaniu chwil, połączony ze słowem autora
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puck. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puck. Pokaż wszystkie posty
W Pucku nad Zatoką
Dzisiaj kolejna fotorelacja z zimowego spaceru. Tym razem wybrałem się do Pucka i pospacerowałem od mola do portu.
Zupełnie inny obraz niż latem, gdy przelewają się tłumy spragnionych wody i słońca.
Zupełny spokój i cisza.
Tutaj też można było zaobserwować lodowe twory pozostawione przez sztorm z początku roku.




I w końcu zaczęło tak sypać, że aparat wylądował w torbie a ja ewakuowałem się do samochodu.
Oby do wiosny :)
Zupełnie inny obraz niż latem, gdy przelewają się tłumy spragnionych wody i słońca.
Zupełny spokój i cisza.
Tutaj też można było zaobserwować lodowe twory pozostawione przez sztorm z początku roku.

Lecz najciekawszym było obserwować jak się zmienia obraz Zatoki z minuty na minute wraz ze zmieniającą się pogodą. Jedynie woda była spokojna z uwagi na brak wiatru.



I w końcu zaczęło tak sypać, że aparat wylądował w torbie a ja ewakuowałem się do samochodu.
Oby do wiosny :)
Rzucewo-Puck
Dzisiaj kolejna fotorelacja z niedzielnego spaceru. Tym razem "trampki" musiały wytrzymać 13,8km. Powiecie, że chodzę tymi samymi ścieżkami - będziecie mieli rację. Lecz lubię te moje okoliczne tereny. Tym razem po raz kolejny zawitałem do Rzucewa i przeszedłem wzdłuż zatoki do Pucka. Pokręciłem się trochę po tym mieście i wróciłem do Rzucewa. Trzeba wrócić do miejsca gdzie zostawiło się swoje 4 kółka.
A oto co wyniosłem z tej wycieczki:
Lubie tym miejscem chodzić czy to jeździć rowerem z uwagi na ten widok prawie, że bezkresu gdyby nie cienka linia półwyspu helskiego. Z tej perspektywy widać jak niewielkie są domki, o które tak zabiegamy.

Ostatni rzut oka na zatokę i pora zasiąść za kółkiem by wrócić do domu.
Ale przedtem taka oto ławeczka zapraszała znużonego wędrowca by trochę odpoczął :)
Chciałem ten dzień zakończyć jakimś spektakularnym widoczkiem, a tylko takim zachodem obdarzyło mnie słoneczko. I tym widoczkiem mówię Wam - dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























